czwartek, 5 stycznia 2012

Wieczorna refleksja polityczna.

Kładąc się do łóżka coraz trudniej jest zasnąć. Coraz trudniej o spokojny, przyjemny sen. Coraz więcej koszmarów, czarnych scenariuszy i historii bez happy endu. Gdzie to wszystko ma swoją przyczynę?
Światowy Kryzys nie dotarł do Polski przed wyborami, wypowiedzi Premiera i członków rządu były bardzo obiecujące, wskaźniki finansowe jakie np. otrzymują gminy dotyczące różnych subwencji były na wysokim poziomie. Nastał 9.10.2011, pełni optymizmu przystąpiliśmy do wyborów, zwyciężyła partia która miała nas szczęśliwie przeprowadzić przez ten trudny okres. Analizując ostatnie wydarzenia (poczynając od expose) dochodzę do wniosku, że to się nie uda. To znaczy im zapewne tak, ale czy uda się nam, zwykłym przeciętnym obywatelom? Podobała mi się wypowiedź Palikota, który zaraz po exspose powiedział "To nie jest rząd dla społeczeństwa, to jest rząd dla Platformy Obywatelskiej". Trudno się z tym nie zgodzić, Tusk wyczyścił sobie pole, nadal jest niezagrożony, wszechwładny, nadal jest liderem najsilniejszej partii, nadal może wodzić nas za nos. Całą, odpowiedzialność i wszystkie konsekwencje  przerzuca na nas - Polaków, wyborców, rodaków. Błędem w tym całym wyborczym procesie jest brak jakiejkolwiek odpowiedzialności, bo wybrańcy narodu raczej wolą umywać ręce niż brać się do roboty, "I nie ważne czy Mucha jest od transportu, czy od sportu", nie ważne jest czy Krzyż wisi w sali sejmowej czy nie, nie obchodzą nas polityczne rozłamy, personalne spory, interesuje nas przyszłość. Mam jednak takie nieodparte wrażenie, że posłów obchodzi głównie przeszłość, rzadziej teraźniejszość, że o przyszłości nie wspomnę. Na wszystkie wydarzenia reagują albo po fakcie albo łatają doraźnie, nie myśląc w ogóle o tym co wydarzy się za kilka lat. W najnowszym Newsweeku ukazał się wywiad z ministrem Rostowskim. Możemy w nim przeczytać że ministerstwo zakłada sprzedaż obligacji rządowych które miałby kupić NBP. Skąd NBP weźmie na to pieniądze? Oczywiście je wyprodukuje, nie trzeba ich nawet dodrukować, wystarczy dostawić sobie kilka zer i jest pieniądz. Zwiększenie liczby pieniędzy spowoduje utratę wartości obecnej złotówki. Skoro mamy dużo większą liczbę towaru, to traci on na wartości A zatem znowu po kieszeni dostanie szary Kowalski. Rząd tymczasowo zmniejszy swój deficyt, złoty będzie coraz słabszy w stosunku do pozostałych walut, ceny będą szalały jeszcze bardziej,a my będziemy realizatorami tego planu. My będziemy każdego dnia patrzeć jak z naszej wyczekiwanej wypłaty możemy zrobić coraz mniej. I może jak  za czasów PRL przyjdzie nam obracać milionami? 
Nie będzie dobrych, rządów jeżeli interes partyjny będzie przekładany nad interes społeczny. Wybierając 460 posłów musimy mieć świadomość że Państwem rządzi garstka, rządzi "elita" która troszczy się głównie o swój interes. Ważne jest aby wygrać, aby mieć większość a całą resztę ułoży się zgodnie ze sceraiuszem. Ten ciąg partyjnych zależności wydaje się nie mieć końca. To najwyżej postawieni pociągają za sznurki, to oni troszczą się najpierw o swój interes, tworzą takie struktury, które nie będą stwarzały zagrożenia. Struktury, w których zawsze prym będzie wiódł jeden, który przydzieli dobre karty najbardziej zasłużonym.  Dlatego nie ma polityków którzy mają realną szansę na wprowadzenie zmian. Każda propozycja musi być poparta przez "elitę", musi być namaszczona i przedstawiona jako słuszna pozostałym. Nikt nie wychyli się poza to co prezentuje jego partia, aby nie stracić swojego miejsca na liście, aby móc "pracować" przez kolejne lata. W tej groteskowej sytuacji będziemy tkwić dopóki nie zmienimy ordynacji wyborczej, do póki nie zrezygnujemy z finansowania partii politycznych z pieniędzy podatników, kiedy nie będzie mechanizmu kontroli i ponoszenia odpowiedzialności za decyzje. Podsumowując to raczej nic się nie zmieni, bo to "elita" decyduje, a jej pasują obecne zasady i nie myślą nic zmieniać.
Dziś nie wiem co należy zrobić, brakuje mi przeświadczenia, że mam wpływ na to co dzieje się w naszym kraju.  Powtarzam tylko pytanie, na które odpowiedzi w trakcie kampanii szukał Premier. "Jak żyć?" Jak na razie odpowiedzi nie znajduję.

Dobranoc.



1 komentarz:

  1. Słuszna refleksja. Zgadzam się z tym, że politycy nie zajmują się tym co jest najważniejsze dla obywateli, ale jakimiś drugoplanowymi pierdołami. a najbardziej bolesny jest fakt, że to się nie zmieni.

    OdpowiedzUsuń